Ukradł kawę za 337 zł. Spędził w psychiatryku 8 lat, poddawano go elektrowstrząsom. Wywalczył dwa miliony zł odszkodowania

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Stanisław B. wywalczył 2 mln zł za krzywdy w szpitalu psychiatrycznym Jacek BOMBOR
Z miliona do dwóch mln zł podwyższył we wtorek Sąd Apelacyjny w Krakowie kwotę zadośćuczynienia dla Stanisława B., który na mocy decyzji krakowskiego sądu niezasadnie spędził 8 lat w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku. Mężczyzna domagał się za swoje krzywdy 11 mln zł. Choć wywalczył mniej, to dwa mln zł to rekordowa w polskich realiach kwota odszkodowania.

FLESZ - Czterodniowy tydzień pracy w Niemczech?

62-latka nie było w sądzie na ogłoszeniu wyroku. Reprezentował go mec. Piotr Wojtaszak. Mówił, że to, co zrobiono jego klientowi w szpitalu na Śląsku, można określić jako tortury.

- Podawano go eksperymentom, by ktoś na tej podstawie mógł napisać kolejną pracę dla studentów. To np. były elektrowstrząsy, które wykonywano aparaturą z 1979 r. Faszerowano lekami w dawkach, które były nieuzasadnione medycznie i ponad stosowaną zwykle miarę - opowiadał.

Kwestionował słowa prokurator Lidii Jaryczkowskiej, która nie kryła, że w tym szpitalu panowały trudne warunki i czasami bywało zimno.

- Zimno to mało powiedziane. Tam na salach panowała lodowata temperatura - w granicach 5-8 stopni. W umieszczonej tam lodówce była wyższa temperatura - zauważył adwokat. Zwracał uwagę, że jego klient był szykanowany przez personel, zwłaszcza po tym, jak swoją sprawą usiłował zainteresować Rzecznika Praw Obywatelskich i wysyłał do niego pisma z prośbą o interwencję.

Stanisław B. nie był kryształową postacią. Miał za drobne kradzieże wyroki sądów z Wrocławia, Warszawy i Pruszkowa. Trafił za kratki, gdy w krakowskim hipermarkecie ukradł 7 paczek kawy. Okazało się, że jest niepoczytalny, więc Sąd Rejonowy dla Krakowa Podgórza w 2008 r. w oparciu o opinię biegłych medyków, zastosował w stosunku do mężczyzny detencję, czyli tzw. środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym w Rybniku. Stanisław B. przebywał w nim do lutego 2016 r. Wyszedł na wolność dzięki decyzji Sądu Najwyższego, który rozpoznał kasację wniesioną przez RPO na korzyść mężczyzny.

Sąd Najwyższy bardzo krytycznie wypowiedział się wówczas o postępowaniu krakowskiego sądu rejonowego, bo nie było podstaw, by wobec Stanisława B. stosować najsurowszy środek zabezpieczający. Mógł być leczony w inny sposób, a nie w psychiatryku. Co więcej - nadzór sądu nad wykonaniem tej decyzji był iluzoryczny. Kilkukrotnie przedłużano pobyt mężczyzny w szpitalu, bo biegli przedstawiali sądowi lakoniczną i powielaną opinię, że na wolności może stwarzać zagrożenie. Późniejsza opinia psychiatrów z Instytutu Ekspertyz Sądowych wprost wskazywała, że mężczyzna nie powinien być w psychiatryku, nie powinien tam być poddawany elektrowstrząsom i nie musiał przyjmować tak ogromnych dawek leków. Jego stan zdrowia był stabilny, nie miał ataków, które wymagałyby izolacji, nie stwarzał te zagrożenia dla innych i dla siebie.

Gdy w 2016 r. Stanisław B. opuścił szpitalne mury dzięki prawnemu wsparciu mec. Wojtaszaka, zaczął domagać się pieniędzy za niesłuszne skazania. Trzy takie procesy już wygrał - otrzymał ponad 200 tys. zł odszkodowania. Za bezzasadną izolację w Rybniku domagał się rekordowego zadośćuczynienia w wysokości 11 mln zł.

Argumentował, że stracił tam najlepsze lata życia. Nie założył rodziny, choć przed izolacją miał narzeczoną.

- Uprawiał sport, jeździł po Europie, dawał lekcje tenisa, był oczytany, udzielał się społecznie - wyliczał mec. Wojtaszak. Nie krył, że w 2013 r. zmieniły się przepisy. Czyn, za który odpowiadał jego klient przed sądem, nie był już przestępstwem kradzieży, a jedynie wykroczeniem. - Ale żadna z instytucji nie zajęła się sprawą i Stanisław B. jeszcze kolejne trzy lata siedział w szpitalu - mówił adwokat.

Sąd Okręgowy w Krakowie podzielił argumenty wnioskodawcy i przyznał mu milion złotych za krzywdę. Apelację od tego wyroku złożyli obrońca i oskarżyciel publiczny. Prokurator Lidia Jaryczkowska na sali rozpraw przekonywała, że Stanisław B. dopiero w Rybniku został poddany leczeniu, a stosowane tam metody mieściły się w granicach dopuszczalnych w terapii.

- Gdy pacjent odmówił elektrowstrząsów, bo źle się po nich poczuł, to odstąpiono od ich stosowania. Ze szpitala wyszedł w lepszym stanie, niż gdy tam trafił - zauważyła prokurator. Jej zdaniem sprawa zadośćuczynienia powinna być jeszcze raz rozpoznana przez sąd I instancji, a przyznana kwota miliona zł została ”przeszacowana”.

Mec. Wojtaszak replikował, że opinia biegłych wskazywała na błędy medyków z Rybnika, a jego klient dopiero teraz układa sobie życie, korzysta z dobrowolnej pomocy lekarza i stosuje się do jego zaleceń. - Na szczęście gehenna Stanisława B. się skończyła, choć jego bliscy widzą, że teraz jest smutny, wycofany i w złej kondycji psychicznej - podkreślał.

Sąd Apelacyjny w Krakowie podzielił część argumentów adwokata i podwyższył kwotę zadośćuczynienia do 2 mln zł. Sędzia Krzysztof Marcinkowski zwracał uwagę, że państwo musi ponosić odpowiedzialność za swoje instytucje. - O tym jak funkcjonował szpital niech świadczy fakt, że Stanisławowi B. odmawiano nawet podawania wody, by „mu się leki z ciała nie wypłukały” - mówił sędzia.

Wyrok jest prawomocny.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Ukradł kawę za 337 zł. Spędził w psychiatryku 8 lat, poddawano go elektrowstrząsom. Wywalczył dwa miliony zł odszkodowania - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3